ELO - Time (Album, 1981): oprawa graficzna przedniej okładki
Discovery [1979]
Dyskografia
Zmień płytę na poprzednią lub kolejną w dyskografii artysty
Secret Messages [1983]
AlbumStudyjny2 lipca 1981
  • - Musicland Studios (Monachium, Niemcy)
  Brak dostępnych egzemplarzy tej płyty w sprzedaży.
Kliknij przycisk Obserwuj (powyżej), aby zostać poinformowany, gdy pojawi się w sklepie jakieś wydanie tej płyty.

Informacje o płycie

 7 minut czytania

Time jest dziewiątym studyjnym albumem angielskiego zespołu rockowego Electric Light Orchestra (na okładce widnieje jako ELO), wydanym w 1981 roku przez wytwórnię Jet Records. Wydawnictwo to jest albumem koncepcyjnym traktującym o człowieku z lat osiemdziesiątych, który zostaje przeniesiony do roku 2095, gdzie zostaje skonfrontowany z dychotomią pomiędzy zaawansowaniem technologicznym a tęsknotą za dawnym romansem[1]. Pomimo sporej zmiany stylu muzycznego, album ten przez dwa tygodnie znajdował się na szczycie brytyjskiej listy przebojów UK Albums Chart i w miesiąc po wydaniu uzyskał status złotej płyty, a w lutym 1982 platynowej.

Jako dzieło stworzone w stylizacji synth-pop, album Time prezentował odejście od dotychczasowego brzmienia zespołu poprzez wyeksponowanie elektroniki nad zwykłą orkiestrą. Jest to również drugi album koncepcyjny formacji, pierwszy to Eldorado w 1974 roku[2]. Teledysk stworzony na potrzeby głównego singla "Hold On Tight" był najdroższym, jaki kiedykolwiek powstał w tym czasie, z budżetem około 40.000 funtów. Po wydaniu albumu pojawiły się kolejne cztery single: "Twilight", "Ticket to the Moon" (z "Here Is the News" po stronie drugiej), "Rain Is Falling" i "The Way Life's Meant to Be".

Według książki The Time Traveler's Almanac, Time to pierwszy duży album koncepcyjny w całości poświęcony podróżom w czasie[1]. W późniejszych latach płyta ta zyskała sobie kult wśród osób zainteresowanych retrofuturyzmem, stając się także przedmiotem podziwu przez niektórych popularnych muzyków. W 2001 roku ukazała się reedycja płyty ze zremasterowanym dźwiękiem oraz trzema dodatkowymi utworami, które pierwotnie zostały pominięte na albumie.

Powstawanie materiału

Album Time poszedł w ślady produkcji Discovery, na których ELO zrezygnowali ze swojej trzyosobowej sekcji smyczkowej (choć użyto instrumentacji) oraz Xanadu, ścieżki dźwiękowej do filmu muzycznego o tej samej nazwie z 1980 roku, który spotkał się z mieszanym odbiorem[2]. Na Time, lider zespołu Jeff Lynne zdecydował się położyć większy nacisk na elektronikę, kosztem orkiestrowego brzmienia zespołu[2]. Napisał zbiór utworów o tematyce koncentrującej się na podróżach w czasie[2] i cywilizacji w roku 2095[3]. Stylistycznie album czerpie inspiracje z muzyki z lat pięćdziesiątych, new wave, reggae, rockabilly i twórczości takich artystów jak The Beatles, Phil Spector i The Shadows[4]. Pisząc dla magazynu PopMatters, Kevin Mathews stwierdził, że album odzwierciedla zdolności Lynne'a do adaptowania w swojej muzyce różnych wpływów, w tym przypadku brytyjskiego synth-popowego brzmienia, spopularyzowanego przez współczesnych artystów, takich jak Gary Numan, OMD i Human League[2].

Sesje nagraniowe Time odbyły się na początku 1981 roku w Musicland Studios w Monachium w Niemczech[4], a niektóre dodatkowe prace miały miejsce w Polar Studios w Sztokholmie w Szwecji. Nagrano także trzy dodatkowe utwory napisane w kontekście albumu, ale nie zostały one umieszczone na końcowym wydawnictwie: "The Bouncer", "When Time Stood Still Still" i "Julie Don't Live Here". Utwory te zostały wydane jako B-side'y późniejszych singli[2].

Koncepcja i fabuła

Komentarze Lynne'a do koncepcji albumu są następujące: w 1981 roku mężczyzna dryfuje w stan zmierzchu ("Twilight"), gdzie wydaje się, że wkroczył w rok 2095, spotyka Gynoida[5] ("Yours Truly, 2095") i zastanawia się nad latami osiemdziesiątymi, "kiedy sprawy były tak nieskomplikowane" ("Ticket to the Moon"). Idąc tą samą ulicą, co sto lat wcześniej, jest przerażony plastikowymi kwiatami i wieżami z kości słoniowej (Ivory Towers), które na niej wyrosły ("The Way Life's Meant to Be"). Pozostając w tym przyszłym okresie, wygląda przez okno przygnębiony, obserwując, jak świat przemija ("Rain Is Falling"). Próbuje wysłać list w formie snu do swojej dziewczyny w przeszłości, ale nie udaje mu się ("From the End of the World")[6].

Na pytanie, czy doświadczenia mężczyzny były przez cały czas snem, Lynne odpowiedział: To jest to, co chciałabym wiedzieć, bo od momentu, kiedy to napisałem, sam się zastanawiam, czy on rzeczywiście udał się w przyszłość, czy tylko o tym myśli. ... To może być prawdziwe, albo to może być sen... Nie jestem pewien. Wolałbym nie mówić, bo ja też nie wiem. Powinienem, ale nie wiem[6]. Kevin Mathews pisze: Tak jak Eldorado, Time zawierał prolog i epilog... Chociaż nie ma prawie żadnej fabuły, która łączyłaby obie piosenki, temat pozostaje w dużej mierze nienaruszony ... raczej upiększa niż angażuje[2]. Powtarzającą się linią, która pojawia się w epilogu albumu jest: choć jeździsz na kółkach jutra, wciąż błądzisz po polach swojego smutku[4]. Autor z Rockol mówi, że bohater powraca do miejsca, w którym kiedyś mieszkał, tylko po to, by odkryć, że stało się ono nierozpoznawalne ("The Way Life's Meant to Be"). Następnie ma nadzieję, że być może uda mu się wrócić do domu wehikułem czasu, ale przy wszystkich ich wielkich wynalazkach i wszystkich ich dobrych intencjach, zostaję tutaj ("Rain Is Falling"). Po ostatniej próbie powrotu do przeszłości, bohater zostaje poproszony o "Trzymanie się mocno swojego marzenia (snu)" ("Hold On Tight")[4].

Autor Adam Roberts nazywa Time "rockową operą przyszłości"[7]. Według dziennikarza muzycznego Marka Beaumonta, jest to album koncepcyjny o człowieku, który zostaje uprowadzony w czasie do 2095 roku[8], podczas gdy publikacje internetowe Rockol i Stereo Review uznają go za człowieka, który zostaje uwięziony w przyszłości[4][9]. Ben Cates z The News & Advance mówi, że płyta opowiada o człowieku żyjącym w roku 2095, który ujrzał na tyle przyszłości, by wiedzieć, że chce wrócić do lat osiemdziesiątych[10].

Odbiór krytyczny

Zmiana brzmienia zespołu, w szczególności brak smyczków, była sporym szokiem dla niektórych fanów ELO[2]. W recenzji Stereo Review autor stwierdził, że zespół odchudził się trochę i wyrósł ze swojej fazy bliźniaczych elektrycznych wiolonczeli, ale i tak może dać przykład wspaniałości. Znajdziecie tu świetne melodie i mnóstwo wysokich i niskich oraz głośnych i miękkich dźwięków, które można przeżuć na drogim sprzęcie hi-fi[9]. Recenzent zwrócił także uwagę na koncepcję albumu: Jak na ironię, bohater cały czas tylko marudzi o tym, że brakuje mu starego dobrego 1981 roku i dziewczyny, którą tam zostawił. Aż by się chciało potrząsnąć go za ramiona i powiedzieć: "Człowieku, nie masz poczucia przygody?"[9].

Deborah Frost z Rolling Stone nazwała opowiadanie "zbędną... tematyczną pychą" i powiedziała, że opierając się na syntetycznych dźwiękach, Jeśli ELO nie będzie ostrożny, to w końcu stanie się rodzajem sera, który wytryskuje z puszki z aerozolem[11]. Opisała album jako skrzyżowanie Beatlesowego Sgt. Pepper's Lonely Hearts Band z programem telewizyjnym science fiction Star Trek z lat 60-tych, ale dodała, że tak długo jednak jak przyszłościowa Beatlemania Jeffa Lynne'a pojawia się w Top 40, po co narzekać[11].

Polscy recenzenci o wiele pozytywniej odbierają album, niż ich koledzy za oceanu. W styczniu 2013 roku Paweł Brzykcy z magazynu Teraz Rock ocenił go na maksymalne 5 gwiazdek. Piotr „Strzyż” Strzyżowski z internetowego serwisu ArtRock również przyznał mu wysoką ocenę i napisał: „Time” to zestaw kompozycji albo bardzo dobrych, albo wybitnych, do tego zaaranżowanych w doskonały sposób: tam gdzie ma być bardziej elektronicznie, zgodnie z duchem utworu – tam elektronika przesuwa się na pierwszy plan; tam, gdzie ma być bardziej naturalnie – syntezatory dopełniają, dobarwiają orkiestracje i zespołowe granie. Do tego same aranżacje są bardzo wysmakowane, wielobarwne, wielopoziomowe, co świetnie słychać właśnie w zremasterowanej wersji – brzmi to bardzo przestrzennie, kolorowo. Arcydzieło kultury popularnej lat 80., po prostu – wypada znać i już[12].

Adnotacje

  1.   12VanderMeer, Ann; VanderMeer, Jeff (Marzec 18, 2014): The Time Traveler's Almanac. Tom Doherty Associates. s. 671. ISBN. 978-0-7653-7421-9.
  2.   12345678Mathews, Kevin: "Electric Light Orchestra – Time". PopMatters.
  3. "Retro Record Reviews by Toby W. McWilliams: # 1 – ELO, Time". offthetracks.co.nz.
  4.   12345"Da riscoprire: la storia di "Time" della Electric Light Orchestra". Rockol (Kwiecień 2, 2016).
  5. Gynoid, czyli fembot, to kobiecy robot humanoidalny. Gynoidy pojawiają się szeroko w filmach science fiction i sztuce. W miarę jak coraz bardziej realistyczne odwzorowanie robota humanoidalnego staje się technologicznie możliwe, pojawiają się one również w projektach robotów rzeczywistych.
  6.   12"Jeff Lynne". KMET (1981).
  7. Roberts, Adam (2005): The History of Science Fiction. Springer. s. 336. ISBN. 978-0-230-55465-8.
  8. Beaumont, Mark: "Electric Light Orchestra – 10 of the best". The Guardian.
  9.   123"Time". Stereo Review (1981).
  10. Cates, Ben (Styczeń 13, 2016): "Review: Jeff Lynne traverses time and space in 'Alone in the Universe'". The News & Advance.
  11.   12Frost, Deborah (10 grudnia 1981): "Recenzja płyty" Rolling Stone (358).
  12. Strzyżowski, Piotr „Strzyż” (30 grudnia 2013): "Electric Light Orchestra - Time | recenzje ArtRock.pl". ArtRock.

Zobacz również

Electric Light Orchestra - Discovery
Discovery
Album, 1979
Electric Light Orchestra - Zoom
Zoom
Album, 2001
Electric Light Orchestra - The Very Best Of
The Very Best Of
Kompilacja, 1993

Wydania

RokTytuł / Format / KrajWytwórnia / Katalog #
ELO - Time1981
Winyl, LP, Europa
Jet Records
JETLP 236, JET LP 236, Jet lp 236
Electric Light Orchestra - Time1987
CD, Stany Zjednoczone
Epic
EPC 460212 2

Opinie

Certyfikaty i sprzedaż

Kraj / RegionSprzedażCertyfikat
  Australia130,000
  Niemcy250,000  Złota płyta
  Wielka Brytania300,000  Platynowa płyta
  Stany Zjednoczone500,000  Złota płyta