Genesis - ... And Then There Were Three... (Album, 1978): oprawa graficzna przedniej okładki
Wind & Wuthering [1976]
Dyskografia
Zmień płytę na poprzednią lub kolejną w dyskografii artysty
Duke [1980]
AlbumStudyjny31 marca 1978
  • od września do października 1977 roku
  • - Relight Studios (Hilvarenbeek, Holandia)
  Brak dostępnych egzemplarzy tej płyty w sprzedaży.
Kliknij przycisk Obserwuj (powyżej), aby zostać poinformowany, gdy pojawi się w sklepie jakieś wydanie tej płyty.

Informacje o płycie

 17 minut czytania

...And Then There Were Three... jest dziewiątym studyjnym albumem angielskiego zespołu rockowego Genesis. Materiał został zarejestrowany na przestrzeni września i października 1977 roku w holenderskim studiu Relight Studios. Płyta ukazała się jednak dopiero pół roku później, pod koniec marca 1978 roku nakładem wytwórni Charisma Records i jest pierwszym wydawnictwem zespołu nagranym jako trio w składzie z wokalistą/perkusistą Philem Collinsem, klawiszowcem Tonym Banksem i basistą/gitarzystą Mikem Rutherfordem, po odejściu gitarzysty Steve'a Hacketta.

Album ten ukazał zmianę brzmienia zespołu, łącząc elementy ich progresywnych korzeni rockowych z krótszym materiałem[1], a Collins w większym już stopniu przyczynił się do ilości napisanych utworów grupy. Motywacją do tego była możliwość umieszczenia na albumie większej ilości muzycznych pomysłów i działanie jako odpowiedź na sceny punk rocka i new wave, gdzie krótkie i zwięzłe utwory były standardem[2]. Po tej decyzji Collins uświadomił sobie, że mogło to sprawiać wrażenie, iż zespół dążył do tego, by stać się grupą wydającą "single", ale materiał pozostał zasadniczo taki sam[3]. Szczególnie Rutherford chciał wykuć swój własny styl i nie kopiować charakterystycznych gitarowych tonów Hacketta, więc album był bardziej zdominowany przez klawisze Banksa, z rzadszymi i prostszymi partiami gitary[4].

Podobnie jak w przypadku trzech poprzednich albumów studyjnych, okładka i opakowanie albumu zostały zaprojektowane przez Storma Thorgersona i Aubreya Powella ze studia Hipgnosis. Thorgerson powiedział później, że okładka próbuje opowiedzieć historię za pomocą śladów pozostawionych przez delikatne ścieżki. Zdjęcie zostało wykonane przy użyciu techniki poklatkowej, aby przedstawić "przyjścia i odejścia" w tekstach albumu oraz zmiany personalne[5].

Płyta otrzymała mieszane recenzje od krytyków, ale osiągnęła miejsce #3 na liście przebojów UK Albums Chart w Wielkiej Brytanii oraz #14 na amerykańskim Billboard 200 w Stanach Zjednoczonych. Główny singiel z albumu, "Follow You Follow Me" stał się ich najwyżej notującym nagraniem w tym czasie, sięgając #7 pozycji w Wielkiej Brytanii i #23 w USA. Album został certyfikowany jako platynowy przez amerykański przemysł muzyczny (RIAA) w 1988 roku za sprzedaż miliona egzemplarzy w USA. Aby jeszcze bardziej go promować, Genesis odbył tournee po całym świecie ze swoim nowym gitarzystą Darylem Stuermerem. Album został zremiksowany w 2007 roku w ramach zestawu Genesis 1976-1982 z dźwiękiem przestrzennym 5.1 i nowym miksem stereo Nicka Davisa.

Tło powstania

W lipcu 1977 roku Genesis, w skład którego wchodzili perkusista i wokalista Phil Collins, klawiszowiec Tony Banks, basista Mike Rutherford, gitarzysta Steve Hackett, oraz perkusista objazdowy Chester Thompson, zakończył trasę koncertową wspierającą ich ósmy album studyjny, Wind & Wuthering. Zespół przystąpił do edycji i miksowania swojego drugiego albumu koncertowego, Seconds Out, w sierpniu 1977 roku, w tym czasie Hackett opuścił zespół, ponieważ chciał kontynuować karierę solową[1]. Miał przyjemność z produkcji swojego pierwszego solowego albumu Voyage of the Acolyte, nie lubił muzycznych kompromisów w Genesis i czuł się bardziej komfortowo pracując jako artysta solowy. Ponieważ Genesis grało już w Madison Square Garden, Hackett czuł, że grupie skończyły się rzeczy do zrobienia[6]. Odejście Hacketta nie zostało podane do publicznej wiadomości aż do 8 października, kiedy Collins, Banks i Rutherford promowali Seconds Out (i zakończyli pracę nad ...And Then There Were Three...)[7]. Trio było przekonane, że może kontynuować, ponieważ stworzyło szkielet kilku klasyków Genesis, w tym sekcji "Apocalypse in 9/8" w "Supper's Ready", instrumentalnej części "The Cinema Show" i podstaw A Trick of the Tail (napisanej, gdy Hackett pracował nad swoim pierwszym solowym albumem)[2]. W związku z tym nie zatrudnili żadnych dodatkowych lub zastępczych muzyków i od tego momentu trzech członków zajmowało się większością obowiązków instrumentalnych w studiu.

Produkcja i nagrywanie

Próby rozpoczęły się w Shepperton Studios i trwały około sześciu tygodni[8]. We wrześniu 1977 roku, pozostali trzej członkowie powrócili do Relight Studios w Hilvarenbeek w Holandii, aby napisać i nagrać swój nowy album, w tym samym miejscu, które zostało użyte do nagrania albumu Wind & Wuthering[9][10][11]. Grupa pragnęła nagrywać w nowym miejscu, ale nie mogła znaleźć studia, które odpowiadałoby ich potrzebom, a nie chciała podróżować zbyt daleko od Anglii. Rutherford chciał pozostać w Londynie, ale zauważył, że nagrywanie za granicą było ich "jedynym ustępstwem podatkowym"[10]. Do grupy dołączył inżynier dźwięku i współproducent David Hentschel, który pracował nad poprzednimi dwoma albumami zespołu. Genesis również podzielili się obowiązkami producenckimi i są wymienieni na okładce albumu[9]. Według Rutherforda, materiał został nagrany w dwa tygodnie[10]. Zespół rozważał przesłuchanie nowych gitarzystów lub skorzystanie z usług gitarzysty studyjnego na potrzeby albumu, ale Rutherford czuł się na tyle pewny swoich umiejętności, że sam podjął się partii gitary prowadzącej, czując, że spodoba mu się takie wyzwanie[10][2]. Banks zauważył, że nagrywanie w trzyosobowym składzie było łatwiejszym i przyjemniejszym doświadczeniem niż wcześniej, ponieważ każdy z członków miał jasno określoną rolę, co zmniejszało ryzyko starć personalnych po drodze[1][11]. Rutherford zdał sobie sprawę, że w trzyosobowym składzie, podstawowe ścieżki wydawały się skąpe i nie tak łatwe do zrozumienia, dopóki nie zostały na nie nałożone overduby[10]. Po nagraniu, grupa zmiksowała album w Trident Studios w Londynie[9].

Banks i Rutherford pozostali bardziej dominującymi autorami piosenek, z czterema i trzema piosenkami napisanymi odpowiednio przez nich, jedną od Banksa i Collinsa, oraz trzema utworami napisanymi przez wszystkich trzech członków zespołu[12]. Collins osiedlił się z żoną i dwójką dzieci w South Ealing, co oznaczało, że nie miał zbyt wiele czasu na przynoszenie nowych kompozycji na sesje[13]. Rutherford powiedział później, że był pod wrażeniem, że grupa napisała "Follow You Follow Me", ponieważ mieli problemy z pisaniem piosenek, które działały w ramach 3-4 minut[14]. Większość albumu stanowiły napisane wcześniej piosenki, a nie te, które powstały w wyniku jamsów i improwizacji[11]. Collins uważał później, że albumowi brakowało "bogatych, jazzujących kawałków", takich jak "Los Endos" z A Trick of the Tail z jego połączeniem rytmu i melodii[3], ale nie mógł wnieść takich pomysłów, ponieważ trudno było grać na perkusji w jego mieszkaniu na Ealingu z żoną i dwójką dzieci[15][16]. Grupa wciąż zyskiwała na popularności w Stanach Zjednoczonych i nie miała przebojowego singla, co jak później przyznał Banks było dla nich punktem zapalnym[1]. Pierwotna kolejność utworów na albumie zamieniła "Undertow" z "Many Too Many" i "Scenes from a Night's Dream", zanim została zmieniona, ponieważ zespół uznał, że lepiej się to komponuje[10].

Kompozycje
Strona pierwsza

"Down and Out", jeden z trzech utworów napisanych wspólnie, powstał podczas prób zespołu. Thompson stwierdził, że jego bardziej złożona sygnatura czasowa była początkowo trudna do odtworzenia na scenie, ponieważ Collins nie potrafił wyjaśnić riffu i rytmu, co, jak zauważył Rutherford, jedynie dodało zamieszania[10]. Collins napisał tekst, który dotyczy amerykańskich wytwórni płytowych, które porzucają artystów, gdy nie są już modni; refren jest mówiony z punktu widzenia artysty, a zwrotki z punktu widzenia wytwórni[8]. Zespół pierwotnie planował rozwinąć i zaaranżować piosenkę Banksa "Undertow", ale jej podstawowa ścieżka gitary, perkusji i pianina, w połączeniu z prostym refrenem, była wystarczająco mocna, by zachować ją w niezmienionej formie. Banks gra na elektrycznym fortepianie Yamaha w utworze, który zawiera również pętle głosowe wykonane przez zespół, które w ostatecznym miksie zostały utrzymane w niskim i subtelnym tonie[10]. Banks napisał dwuminutowy wstęp do utworu, ale nie zgodził się z pozostałymi członkami zespołu, ponieważ na albumie było wystarczająco dużo partii klawiszowych. Sekcja ta została przerobiona i użyta jako część "From the Undertow", utworu na pierwszym solowym albumie Banksa A Curious Feeling (1979)[17].

Teksty do "Ballad of Big" zostały napisane przez Collinsa. Wstęp zawiera drgający efekt gitarowy stworzony przez Rutherforda, który pocierał struny swojej gitary kawałkami metalu, nadając jej lekko wschodnie brzmienie. W końcówce utworu Banks i on sam toczą pojedynek między pianinem elektrycznym Yamaha a jego syntezatorem gitarowym Roland[10]. W utworze "Snowbound" Collins pierwotnie nagrał swoją partię perkusji w znacznie szybszym tempie, zanim grupa zdecydowała się je zwolnić, aby pasowały do stylu piosenki[10]. Collins i Rutherford opisali ją jako romantyczną piosenkę, z tekstem o mężczyźnie, który zakłada strój bałwana, aby ukryć się przed ludźmi, ale będąc w środku popada w paranoję i stwierdza, że nie może się wydostać[8]. Podczas gdy Banks pisał "Burning Rope", zdecydował się skrócić utwór, zamiast rozciągać jego aranżacje w dłuższy kawałek, ponieważ chciał uniknąć powtarzania się i przyciągania porównań do jego dziesięciominutowego "One for the Vine" z Wind & Wuthering[18]. Znajduje się w nim solo na gitarze prowadzącej Rutherforda, którego produkcja była dla niego wyzwaniem w związku z odejściem Hacketta, ale był zadowolony z końcowego rezultatu i nazwał je swoim najlepszym na płycie[10].

Strona druga

Oryginalnym tytułem do "Deep in the Motherlode" było "Heavy". Rutherford używa w nim gitary slide typu bottleneck, z którą początkowo nie miał doświadczenia, do tego stopnia, że umieścił ją na niewłaściwej ręce[10]. W "Many Too Many" pojawia się więcej gitary prowadzącej Rutherforda, który czuł się mniej pewnie w swojej grze w porównaniu do miesięcy po wydaniu albumu i więcej ćwiczył. Gdy podstawowe ścieżki zostały już zapisane, grupa wciąż nie była pewna, jak zakończyć utwór i szukała kolejnych aranżacji, by go dopełnić, włączając w to smyczkowe brzmienie Banksa grane na syntezatorze Moog. W pewnym momencie rozważali użycie instrumentów orkiestrowych do tego utworu, ale nigdy tego nie wypróbowali[10]. Banks, który napisał tekst piosenki, wspominał, że Collins miał problem z zaśpiewaniem słowa "mama" w refrenie, w czym Banks musiał go utwierdzić, że może je zaśpiewać[18]. "Scenes from a Night's Dream" jest oparty na śnie z dzieciństwa[19], sam zainspirowany postacią z kreskówki Little Nemo, którą to książkę kupił Collins dla swojego brata[8]. Piosenka rozwinęła się z muzycznego pomysłu Banksa, który napisał pierwszy szkic tekstu, ale zrezygnował w połowie, ponieważ uznał, że nie jest on odpowiedni. Zamiast tego zespół zdecydował się na zestaw tekstów, które Collins zaproponował podczas przerwy w miksowaniu w Trident Studios, które wniosły inną melodię i więcej harmonii[10][8].

"Say It's Alright Joe", napisany przez Rutherforda i będący przedostatnim utworem nagranym na album, jest pochodną piosenką o alkoholiku, który wpada w pijacki stupor. Gitarzysta zamierzał, aby utwór był utrzymany w alkoholowym stylu set 'em up JoeDeana Martina, ale myślał, że to się nie powiedzie, do momentu aż Banks dodał swoje overduby klawiatury i zespół zaczął miksować utwór, którym wówczas zaczął żyć[10]. Wstęp do "The Lady Lies" miał mieć stripperską atmosferę. Stąd też tytuł[10]. Genesis celowo planowali zamknąć album na lżejszej nucie jako kontrast do cięższego utworu, dlatego na końcu umieścili "Follow You Follow Me"[10], jedyny utwór na albumie napisany w fazie prób i przeszedł wiele odmian, zanim grupa osiadła na trzyminutowej piosence[19]. Hentschel odniósł się do utworu lekceważąco, ale przygotował wstępny miks i zaprezentował go pracownikom Atlantic Records, którzy uznali go za potencjalny hitowy singiel zespołu. Piosenka została zremiksowana i znalazła się na albumie[18]. Tekst został napisany przez Rutherforda, a zainspirowała go jego żona. Później powiedział, że był to najłatwiejszy zestaw tekstów, jaki napisał, spędzając nad nim około dziesięciu minut[14].

Wydanie

...And Then There Were Three... został wydany w Wielkiej Brytanii 31 marca 1978 roku[20][21] i w USA 28 marca przez Atlantic Records[22]. Oryginalnie ukazał się na winylu oraz kasecie magnetofonowej, a w Ameryce Północnej także w formacie ośmiościeżkowego kartridża. Osiągnął miejsce #3 na UK Albums Chart podczas 32-tygodniowego pobytu na liście przebojów i #14 na amerykańskim Billboard 200. Album nadal się sprzedawał i 31 maja 1978 roku otrzymał status złotej płyty przyznany przez Recording Industry Association of America za 500.000 sprzedanych egzemplarzy w USA. Status platyny osiągnął 11 lutego 1988 roku za sprzedaż miliona kopii[22]. Album był uważany za komercyjny przełom Genesis, ponieważ przyniósł wystarczająco dużą publiczność, aby móc czerpać zyski z tras koncertowych, które do tej pory zawsze przynosiły straty[23].

Genesis wydali dwa single z ...And Then There Were Three...: "Follow You Follow Me" oraz "Many, Too Many". Główny singiel, "Follow You Follow Me", stał się ich największym sukcesem od czasu ich powstania, osiągając szczyt na #7 pozycji w Wielkiej Brytanii[24].

Po raz pierwszy album ukazał się na płycie kompaktowej w 1983 roku nakładem wytwórni Charisma o numerze katalogowym: #800 059-2. Cyfrowo zremasterowana wersja pojawiła się na CD w 1994 roku przez Virgin w Europie (#7243 8 39891 2 6, CDSCDX 4010) i Atlantic w USA oraz Kanadzie[25][26][27]. Dwupłytowy zestaw SACD / DVD (w tym nowe miksy 5.1 i Stereo) został wydany 2 kwietnia 2007 roku (Virgin – #0946 385050 2 0). Album ukazał się w USA i Kanadzie także jako część zestawu pudełkowego Genesis 1976-1982. Ten boks zawiera album w zremiksowanym stereo i dźwięku przestrzennym, a także związane z nimi ścieżki wideo. Jedynym wyjątkiem jest utwór "Say It's Alright Joe", który nie został zremiksowany, ponieważ zespół nie był w stanie zlokalizować nagrań wielościeżkowych[28]. Najnowsza reedycja na 180 gramowym winylu pochodzi z 2018 roku (Charisma - #00602567489740). Jedynymi edycjami, które ukazały się na polskim rynku, był nieoficjalne wydania kasetowe z początku lat 90.

Odbiór krytyczny

W recenzji z kwietnia 1978 roku dla Melody Maker, reporter Chris Welch chwalił album jako silny, pewny siebie, który jest tak dobry jak każdy, który stworzyli w latach po Gabrielu. Welch zauważył, że piosenki mają poczucie celu oraz płyną z niezwykle potężnym dźwiękiem i wybrał "Ballad of Big" jako swój ulubiony utwór[29]. Recenzja w The Town Talk pochwaliła grupę za "pewne" wypełnienie luki po Hackecie i wybiera "Down and Out" jako potwierdzenie ich przetrwania. Reszta albumu to gobelin wyimaginowanych krajobrazów wypełnionych walczącymi mitycznymi bohaterami, których Genesis nauczyło się tak dobrze przedstawiać[30]. Gary Mullinax dla The Morning News uznał, że album brzmi niewiele inaczej niż Wind & Wuthering i zauważył dominację klawiszy Banksa nad gitarami Rutherforda, z tą samą senną muzyczną ścianą dźwięku i z tym samym wysokim wokalem Collinsa. Stwierdził, że Genesis osiągają sukces w pewnych momentach na tym albumie, ale uważał, że wiele piosenek na nim prowadzi donikąd, zlewając się ze sobą jak jakiś rodzaj hip-muzyki[31]. Charley Walters, pisząc w Circus, powiedział, że pomimo odejścia Gabriela i Hacketta, Genesis nie poświęcili ani kierunku, ani jakości. Album, jego zdaniem, ma twarde, niemal złowieszcze utwory jak "Down and Out" i łagodniejsze, bardziej melodyjne jak "Say It's Alright Joe", wszystkie tworzące magiczne, mistyczne brzmienie, które odróżnia ich od licznych podobnych, ale zwykle gorszych europejskich zespołów art-rockowych. Wymienia Banksa jako tego z tria, który jest najbardziej odpowiedzialny za ich brzmienie, z jego "bogatymi" aranżacjami uzupełnionymi przez powściągliwą pracę gitary Rutherforda, która jest bardziej odczuwalna niż słyszalna, co sprawdza się w "Burning Rope". Walters uważał jednak, że wokal Collinsa ma braki, że brakuje mu ekspansji i zapierających dech w piersiach momentów, choć jest perkusistą, który wciąż potrafi być melodyjny[32].

Inni recenzenci byli bardziej krytyczni wobec albumu, w tym Jon Pareles i krytyk Village Voice Robert Christgau, który powiedział, że bez głównego gitarzysty Steve'a Hacketta, zespół traci swój ostatni pozostały punkt centralny; reszta to dwutorowość. Stąd brzmienie równie muliste jak dread Moody Blues, z mniejszą ilością wymówek[33]. W Crawdaddy Michael Bloom uznał aranżacje brzmieniowe i dźwięki klawiszy Banksa za słabe, mówiąc, że mają tendencję do praktycznego znikania i prześlizgiwania się przez palce. Stwierdził również, że gra Rutherforda na gitarze prowadzącej jest nieznośnie niezdarna w porównaniu do Hacketta, ale pozostaje rzadkim basistą, którego 12-strunowa gra na gitarze przypomina recenzentowi Rutherforda na Trespass (1970) i otaczającym go okresie w historii zespołu. Bloom wybrał "The Lady Lies" jako najmocniejszy wkład Banksa zarówno muzycznie, jak i lirycznie, porównując kompozycję i liryczne przesłanie do "One for the Vine" na Wind & Wuthering, a także podkreślił "Deep in the Motherlode" jako mocny utwór, ale uznał śpiew Collinsa za jednolicie mdły i stwierdził, że album jest mniej rozczarowaniem niż niekończącą się frustracją[34]. W swojej recenzji dla Rolling Stone, powiedział, że wspaniała orkiestrowa gra Hacketta na gitarze, która kiedyś rządziła jego subtelnym użyciem efektów, niestety wyparowała w łysinie jego nowego materiału, kończąc, że ten godny pogardy opus jest tylko bladym cieniem wcześniejszych dokonań grupy[35].

Retrospektywne oceny również były mieszane. W The Rolling Stone Album Guide, J. D. Considine uznał album za prawdziwy przełom popowy, który dokonał szlifu gry, tak że jest mniej pustego błysku i zmarnowanej energii[36], podczas gdy MusicHound Rock (1996) powiedział, że wprowadził Genesis do radia z "Follow You, Follow Me", ale brakowało mu mięsistej sztuki pisania piosenek i ambitnych aranżacji jego poprzedników[37].

Trasa koncertowa

Genesis wyruszyli w trasę ...And Then There Were Three... Tour między marcem a grudniem 1978 roku, wykonując prawie 100 koncertów obejmujących Europę, USA i Japonię, z tylko jednym brytyjskim występem w Knebworth Park 24 czerwca[38]. Amerykańskie występy były ważne, ponieważ pozwoliły zespołowi na odzyskanie kosztów trasy, które wynosiły około 25.000 dolarów dziennie[38].

Grupa potrzebowała dodatkowego członka trasy koncertowej, aby wykonać cały materiał, gdyż Rutherford chciał grać na gitarze prowadzącej tylko w nowych utworach z ...And Then There Were Three... i powrócić do basu i dwunastostrunówki we wszystkich innych. Wybrany kandydat musiał grać na basie na nowym materiale i wykonać stare partie prowadzące Hacketta[23]. Najpierw zwrócili się do Alphonso Johnsona z Weather Report, ale był on przede wszystkim basistą i jego styl nie pasował do reszty zespołu. Johnson zasugerował, by zamiast tego rozważyć gitarzystę jazz-fusion Daryla Stuermera, który był już fanem Genesis. Wystąpił on na przesłuchaniu w Nowym Jorku, grając na basie w "Down and Out" i na gitarze prowadzącej w "Squonk" (z A Trick of the Tail) i został natychmiast zatrudniony[23].

"The Fountain of Salmacis", utwór zamykający album Nursery Cryme z 1971 roku został ponownie wprowadzony do zestawu na żywo, aby Stuermer mógł wziąć utwór z charakterystyczną solówką Hacketta i odcisnąć na nim swoje własne piętno[39]. "Say It's Alright Joe" zostało wykonane z Collinsem jako postacią ubraną w płaszcz przeciwdeszczowy i używającą klawiszy Banksa jako prowizorycznego baru[16]. Trasa miała kilka przerw, aby zespół mógł spędzić czas z rodziną w domu. Collins powiedział później, że trasa była końcem pewnej epoki i uważał, że grupa nie będzie musiała grać na żywo tak często w przyszłości[39].

Adnotacje

  1.   1234Welch, Chris (22 Październik 1977): "Three's company" Melody Maker. s. 55.
  2.   123Bowler, Dray, 1992, s. 143 (1992), s. 143
  3.   12Welch, Chris (19 Sierpień 1978): "Genesis hit back" Melody Maker.
  4. Bowler, Dray, 1992, s. 144–145 (1992), s. 144–145
  5. Cerio, Steven (1998): "Interview with Storm Thorgerson- Seconds #46 (1998)". Seconds.
  6. Bowler, Dray, 1992, s. 138 (1992), s. 138
  7. "Double elpee recorded at this gig, and Hackett leaves Genesis" New Musical Express. 8 October 1977. s. 3.
  8.   12345"Views From the Three – Phil Collins and Mike Rutherford radio interview". BBC Radio One (Marzec 1978).
  9.   123"...And Then There Were Three...". Charisma Records (1978).
  10.   1234567891011121314151617Fielder, Hugh (1 Kwiecień 1978): "Genesis Track By Track". Sounds. s. 17–18.
  11.   123Bowler, Dray, 1992, s. 144 (1992), s. 144
  12. "Genesis: LP, world tour, book from the survivors". s. 6.
  13. Bowler, Dray, 1992, s. 146–147 (1992), s. 146–147
  14.   12Lester, Paul (20 Lipiec 2017): "The Stories Behind The Songs : Genesis" Classic Rock.
  15. Bowler, Dray, 1992, s. 146 (1992), s. 146
  16.   12Bowler, Dray, 1992, s. 147 (1992), s. 147
  17. Janisch, Helmut (30 Wrzesień 2009): "Tony Banks – Interview". Genesis News.
  18.   123"Genesis 1976–1982 – ...And Then There Were Three... [wywiad]". EMI (2 Kwiecień 2007).
  19.   12Bowler, Dray, 1992, s. 148 (1992), s. 148
  20. "Genesis: LP, world tour, book from the survivors" Sounds. 25 February 1978.
  21. "British album certifications – Genesis – ...And Then There Were Three...". British Phonographic Industry.
  22.   12"American album certifications – Genesis – ...And Then There Were Three...". Recording Industry Association of America.
  23.   123Bowler, Dray, 1992, s. 151 (1992), s. 151
  24. Bowler, Dray, 1992, s. 249 (1992), s. 249
  25. "...And Then There Were Three..." (Notatki z wydania). Virgin Records #CDSCDX 4010 (1994). 1994.
  26. "...And Then There Were Three..." (Notatki z wydania). Atlantic Records #82691-2 (1994). 1994.
  27. "...And Then There Were Three..." (Notatki z wydania). Atlantic Records #CD 82691 (1994). 1994.
  28. Com, Genesis News: "Genesis News Com [it]: Genesis – And Then There Were Three 2007 – SACD + DVD information and review". www.genesis-news.com.
  29. Welch, Chris (1 kwietnia 1978): "Genesis: tricks and treats". Melody Maker.
  30. "Breaking Records – Genesis: ...And Then There Were Three...". The Town Talk (6 Czerwiec 1978). s. 35.
  31. Mullinax, Gary (30 Kwiecień 1978): "Same old Genesis". The Morning News. s. 70.
  32. Walters, Charley (22 Czerwiec 1978): "Longplayers – Genesis Intact after Quick Exits".
  33. Christgau, Robert (październik 1981): "Recenzja płyty". Christgau's Record Guide: Rock Albums of the Seventies. Ticknor & Fields.
  34. Bloom, Michael (Lipiec 1978): "Genesis' Countdown to Infamy".
  35. Bloom, Michael (10 sierpnia 1978): "Genesis: And Then There Were Three". Rolling Stone.
  36. Considine, J. D. (2004): "Recenzja płyty" Rolling Stone Album Guide (4 edycja). Simon & Schuster. s. 327-328.
  37. "MusicHound Rock: The Essential Album Guide". MusicHound (1996). Visible Ink Press (1996).
  38.   12Bowler, Dray, 1992, s. 150 (1992), s. 150
  39.   12Bowler, Dray, 1992, s. 152 (1992), s. 152
Bibliografia
  1. Bowler, Dave; Dray, Bryan (1992): "Genesis – A Biography". Sidgwick & Jackson. ISBN. 978-0-283-06132-5.

Zobacz również

Genesis - Live
Live
Album, 1973
  1 za 29.00 zł  Kup teraz
Genesis - Duke
Duke
Album, 1980

Wydania

RokTytuł / Format / KrajWytwórnia / Katalog #
Genesis - ... And Then There Were Three...1978
Winyl, LP, Gatefold, Niemcy
Charisma
9124 023
Genesis - ...And Then There Were Three...1987
CD, Stany Zjednoczone
Atlantic
19173-2

Opinie

Certyfikaty i sprzedaż

Kraj / RegionSprzedażCertyfikatRok przyznania
  Stany Zjednoczone1,000,000  Platynowa płyta 1988