Information Society - Peace And Love, Inc. (Album, 1992): oprawa graficzna przedniej okładki
Hack [1990]
Dyskografia
Zmień płytę na poprzednią lub kolejną w dyskografii artysty
Don't Be Afraid [1997]
AlbumStudyjny26 października 1992
  • - Platinum Island Studios (Nowy Jork, Stany Zjednoczone)
  • - Axis Sound (Nowy Jork, Stany Zjednoczone)
  • - Stereo Society, New York City
  • - I.N.S. Studios (Nowy Jork, Stany Zjednoczone)
  • - Elektric Music Studios
  Brak dostępnych egzemplarzy tej płyty w sprzedaży.
Kliknij przycisk Obserwuj (powyżej), aby zostać poinformowany, gdy pojawi się w sklepie jakieś wydanie tej płyty.

Informacje o płycie

 10 minut czytania

Peace and Love Inc. to trzeci długogrający, a czwarty w całej dyskografii, album amerykańskiego zespołu synth-popowego Information Society, wydany w październiku 1992 roku. Płyta otrzymała świetne recenzje krytyczne, ale wytwórnia niewiele zrobiła, by go wypromować. W wyniku tego był to najmniej udany z trzech ich albumów dla wytwórni Tommy Boy/Reprise i ostatnie wydawnictwo Tommy Boy, dystrybuowane przez kanały głównych marek (w tym przypadku WEA), chociaż Warner Bros. Records posiadał udziały wytwórni do 2002 roku.

Powstawanie materiału

Po wielu trasach koncertowych promujących poprzednie wydawnictwo Hack, zespół powrócił w październiku 1991 roku do pisania materiału na kolejny album. Mniej więcej w tym czasie, muzycy oraz wszyscy pracujący z nimi byli opętani manią poprawy nieciekawej sytuacji. Otrzymali więc innego A&R z wytwórni Reprise i szukali również nowego producenta[1]. Pojawiły się różne pomysły co do tego, jakiego producenta potrzebował zespół, więc ostatecznie zdecydowano zatrudnić aż czterech, do różnych nagrań[2].

Spośród zatrudnionych osób, Mike Thorne wyprodukował aż 5 z 10 piosenek. Był znany z tego, że zajmował się produkcją większości albumów duetu Soft Cell, a niedawno zakończył pracę nad wydawnictwem Holy SmokePetera Murphy'ego. Eric Kupper był typem DJ remiksera z nowojorskiej sceny dance, podobnie jak Joey Beltram. Czwartym zaproszonym do produkcji był Karl Bartos, członek legendarnej elektronicznej formacji Kraftwerk, który tutaj zostaje opisany jako Elektric Music, choć w momencie rozpoczynania współpracy nie miał jeszcze wydanej żadnej płyty pod nazwą tego projektu.

W okresie powstawania albumu Peace And Love, Inc. na świecie popularność zaczęło zdobywać "techno", a zespół odetchnął z ulgą i stwierdził: Nareszcie! Możemy w końcu zagłębić się w elektronikę i nikt nie będzie nas krytykował za to, że nie gramy na gitarze[2]. To nie było również dla grupy jakieś większe wyzwanie. Po prostu pobawili się trochę bardziej w syntezatorowe improwizacje.

Sesje nagraniowe rozpoczęły się w lutym 1992 roku i odbyły się w kilku nowojorskich studiach, także w tych, w których zespół tworzył swój oficjalny debiut - Axis Sound oraz poprzednie wydawnictwo - Platinum Island Studios. Dwa nagrania zostały także zrealizowane w studiu Karla Bartosa - Elektric Music Studios. Prace zostały zakończone w czerwcu 1992 roku, we wrześniu powstał teledysk do utworu "Peace & Love, Inc.", który nigdy nie był jednak wymitowany w MTV, zaś gotowy album ukazał się w październiku. W tym miesiącu Information Society wyruszył także w trasę koncertową promującą nowe wydawnictwo.

Odbiór krytyczny

Pomimo, że zespół zastosował bardziej tradycyjne metody produkcji oraz spróbował bardziej agresywnego podejścia, tworząc materiał głośniejszy, ale też bardziej zwięzły niż na poprzednim wydawnictwie, to jednak mimo wszystko Peace and Love Inc. nie wywarł wpływu ani na amerykańskie czy też europejskie listy przebojów, nie pojawiając się na żadnej z nich, chociaż album jest zaskakująco solidny.

William Cooper z serwisu AllMusic w swojej przychylnej recenzji przyznał albumowi ocenę 3 z 5 możliwych gwiazdek. Krytyk stwierdził: W otwierającym utworze tytułowym nie ma śladu tanecznego popu z hitów Information Society takich jak "What's on Your Mind (Pure Energy)". Sardoniczny styl wokalny Kurta Harlanda jest jedynym rozpoznawalnym elementem utworu. "Peace and Love, Inc." ukazuje zespół z ostrzejszym techno-rave'owym brzmieniem, które rozwijało się na początku lat 90-tych, przy jednoczesnym zachowaniu instynktu melodycznego, który sprawił, że zespół stał się popowym sukcesem. Nowe brzmienie dobrze im odpowiada. Jest to najtrudniejszy utwór na albumie, a reszta nagrań jest bliższa duchowi, jeśli nie stylowi, wcześniejszego materiału zespołu, niż tej, raczej drażniącej, kompozycji[3].

Recenzent zauważył, że nagrania na tym albumie posiadają podobny urok jak te z debiutanckiego krążka i że zespół nie porzucił swojego głupkowatego humoru, co nie jest jednak bynajmniej ujmą, jak na przykład w utworze "Where Would I Be Without IBM" (pol. "Gdzie bym był bez IBM"). Swój wywód podsumował natomiast słowami: Godny uwagi wysiłek niedocenianej grupy, którą wielu odrzuciło jako popową, choć ten album może zaskoczyć tych, którzy oczekują, że "What's on Your Mind" zostanie na nim przepisany na nowo. Ich moment w centrum uwagi minął już dawno temu, jeszcze przed wydaniem Peace and Love, Inc., ale mimo różnic stylistycznych płyta jest prawie tak samo solidna jak niezwykle popularny debiut. Polecam[3].

Ukryta wiadomość na płycie
300bps N, 8, 1 (Terminal Mode Or Ascii Download) - spektogram nagrania z albumu Peace and Love, Inc. grupy Information Society
300bps N, 8, 1 (Terminal Mode Or Ascii Download) - wykres widma amplitudowego sygnału nagrania (spektogram) z albumu Peace and Love, Inc. formacji Information Society.

Ostatni utwór na płycie został tajemniczo zatytułowany "300bps N, 8, 1 (Terminal Mode Or Ascii Download)". Zapewne dla większości ludzi wydawało się to nonsensowną nazwą dla "piosenki", która brzmiała jak kupa szumów i pisków. W rzeczywistości jednak jest to plik tekstowy zakodowany jako dźwięki modemu, a nazwa utworu była zestawem instrukcji, aby go odczytać. Należało użyć standardowego modemu 300 bodów[4], skonfigurować go do ustawień w tytule utworu, odtworzyć nagranie przez telefon do modemu i zdekodować transmisję na komputerze, która jest ukrytym plikiem tekstowym. Po zdekodowaniu, zawartość jest opowieścią Kurta Harlanda o dziwnym, ale rzekomo prawdziwym wydarzeniu, które miało miejsce, gdy zespół grał w mieście Maringá w Brazylii[5].

Na oficjalnej stronie zespołu Kurt Harland zostawił informację o tym nagraniu: Zrobiłem to dlatego, że zawsze byłem zafascynowany analogią między dźwiękiem a danymi. Niestety, inżynier masteringu nie zrozumiał, że ten utwór naprawdę nie musi być tak głośny jak pozostałe. Przepraszam. Wyciszył też jego koniec (AAARRGGHH!!), przez co utracony został ostatni znak w pliku.[6]. Podobne nagranie pojawiło się również na kolejnym wydawnictwie Information Society.

Utwór ten na pewno pojawiał się na wydaniu na płycie kompaktowej oraz na winylu. Nie mam pewności, czy zawarty był również na edycjach na kasetach magnetofonowych, gdyż na dostępnych w internecie skanach okładek nie widnieje on na liście utworów, ani nie zauważyłem tam żadnej informacji o obecności takiego nagrania. Oryginalną wiadomość w języku angielskim można przeczytać tutaj. Wolne tłumaczenie na język polski znajduje się poniżej.

Polskie tłumaczenie ukrytego przekazu
300bps N, 8, 1 (Terminal Mode Or Ascii Download) po polsku

W tekście zachowano oryginalny podział na akapity, w niektórych miejscach zmieniono jednak lekko formatowanie i strukturę zdań, aby treść bardziej w swej formie przypominała opowiadanie.


ats0=0
OK
atdt4921507
RINGING

RINGING

CONNECT


A zatem mamy grać w Kurytybie za 18 godzin, ale nasz autobus jest przetrzymywany jako zakładnik przez lokalnych promotorów. Zawarli oni jakiś piekielny sojusz z brazylijskim odpowiednikiem Ascap, czyli PRS. Okazało się, że panowie mają prawo aresztować ludzi i chcą część pieniędzy narodowego promotora tournee. Lokalne siły bezpieczeństwa, "gang meksykański", zostały wykupione za 1800 cruzados i karton marlborosów. Jedyną frakcją działającą w naszej obronie jest "Big John", nasz osobisty ochroniarz, który ukrywa się w swoim pokoju, ponieważ lokalny gang domaga się jego krwi z powodu incydentu z nożem w 1982 roku, w którym ten był zamieszany. Nasz kierownik podróży za 345 funtów, Rick, miał tylko tyle do powiedzenia: "To wy chcieliście życia gwiazdy rocka!". Paul, Jim i ja zdaliśmy sobie sprawę, że to była jedna z sytuacji, z której musieliśmy się sami wydostać.

Zwołaliśmy pospieszną konferencję w lobby nowotelowym. Paul zaproponował kontakt z naszym krajowym promotorem wycieczek w Sao Paulo, ale przypomnieliśmy, że już go nie ma, gdyż wyjechał z zespołem Faith No More, który właśnie przyjechał na swoje brazylijskie tournee. Myśleliśmy o skontaktowaniu się z naszą brazylijską wytwórnią płytową w Rio, ale nie mogliśmy się dodzwonić. Nasz zawsze prężny amerykański menedżer aranżował pomoc w wielu formach, ale był w Nowym Jorku i to zbyt daleko, by cokolwiek szybko załatwić.

A w Kurytybie było 6000 dzieciaków, które po prostu by nie zrozumiały.

Wiedzieliśmy, że nadszedł czas na działanie. Paul podszedł do kolesi z PRS i zaprosił ich do baru, by omówić to jak cywilizowani mężczyźni przy kilku brazylijskich drinkach, oferując każdemu z nich po drodze cygaro. Rozbawionym psom spodobał się pomysł kilku darmowych drinków, nawet jeśli wiedzieli, że nigdy nie oddadzą nam naszego autobusu. Kiedy Paul mrugnął do mnie i do Jim'a po drodze, wkroczyliśmy do akcji.

Ukradkiem przedostałem się do mojego pokoju, żeby się przygotować, podczas gdy Jim wkroczył do akcji. Pełznąc ostrożnie przez kanał serwisowy, udało mu się zdobyć punkt obserwacyjny około trzech metrów nad autobusem i ostrożnie zejść na dach. Przy pomocy swojego uniwersalnego szwajcarskiego noża wojskowego (znanego czule jako "skit knife") zdołał otworzyć właz dachowy, przeszedł przez zaciemnione wnętrze autobusu i usunął wewnętrzną płytę serwisową silnika. Używając części elektronicznych, które znalazł podczas pobytu na wyspie w Amazonii, okablował cały autobus w celu jego zdalnego sterowania, nie inaczej niż w samochodzie-zabawce.

W tym momencie zadał sobie pytanie: "jak mam się stąd wydostać?!?"

Paul miał zaś swoje własne problemy.

"Czy nie możecie pozwolić nam wypełnić naszych zobowiązań umownych w Kurytibie? Pomyślcie o dzieciach!"

Przez naszego tłumacza, Fabio, koleś z PRS, Aldo, powiedział;

"Nie. Wy, Amerykanie, myślicie, że jesteście panami świata. Hah! Spalimy nasz Las Deszczowy, jeśli będziemy chcieli, do cholery. Potrzebujemy miejsca dla krów! Chcemy MacDonalda na każdym... Oh, przepraszam, tak czy inaczej, nie. Potrzebujemy 40% waszych wpływów za koncert, które damy Davidowi Bowie." powiedział, mrugając do lokalnego promotora, Phillipe'a.

W miarę jak Paul kontynuował to misterne rozpraszanie uwagi, Jim dokonał ucieczki z silnie strzeżonego autobusu, czołgając się do ładowni, wycinając dziurę w podłodze nożem armii szwajcarskiej Arc-Welder, wślizgując się do pokrywy włazu znajdującego się pod autobusem, a stamtąd idąc do piwnicy hotelu. Jim zadzwonił do mnie w moim pokoju i dał sygnał. Mieliśmy się teraz spotkać przy tylnym wejściu, z naszymi technikami. Ale najpierw Paul potrzebował pomocy w ucieczce od swoich nieproszonych gości, bo robiło się paskudnie.

"Mówi, że stracił cierpliwość i że może myśleć o innych sposobach wymuszania zapłaty od ciebie, Kurta i Jima przy użyciu siły." - powiedział nasz przerażony tłumacz.

Nadeszła ta chwila. Jim zaczął obsługiwać autobus z punktu widokowego przy tylnym wejściu. Gdy zdalnie sterowany autobus sam podjechał do wyjazdu z parkingu, przesądna młodzież z ochrony uciekała w przerażeniu. Paul z niepokojem poprawiał kołnierzyk, podczas gdy gość z PRS zaczął opisywać swoją kolekcję nazistowskich noży ceremonialnych z II Wojny Światowej, aż nagle zdarzył się wypadek.

Jim kupił mi kompletny czarny strój zabójcy Ninja w Arakaju. Przez cały ten czas przygotowywałem się i czołgałem się po kanałach klimatyzacyjnych. Kiedy wypadłem przez tanie, imitujące styropian, wiszące płytki sufitowe, najpierw spadły wrotki, a ja cisnąłem gwiazdami Ninja w każdą stronę. W panice Paul uciekł do umówionego wcześniej punktu odjazdu autobusu. Niestety, moje rolki były kiepskim wyborem sprzętu do ucieczki przez potłuczone szkło ze stołu, na którym wylądowałem. Gdyby nie zamieszanie i rany zadane przez gwiazdy-ninja złoczyńcom, zostałbym pojmany na dywanie z rozbitego szkła. Tak się jednak złożyło, że zdołałem przeskoczyć przez otwarte drzwi do autobusu, który opuszczał na zawsze miasto Maringa.

Gdyby tylko udało nam się też wsadzić nasz sprzęt do autobusu...

Każde słowo tej historii jest prawdziwe.

-; Kurt Harland


NO CARRIER


Adnotacje

  1. Rozstali się z Fredem Maherem, który przyczynił się do ogromnego sukcesu debiutanckiego albumu Information Society z 1988 roku i wyprodukował też poprzednią płytę. Powróci on jednak w 1997 roku i pomoże wokaliście Kurtowi Harlandowi stworzyć czwarty album Don't Be Afraid pod szyldem Information Society, będący już jednak bardziej solowym projektem Harlanda.
  2.   12"Peace & Love, Inc. album". The Official Information Society (InSoc) site.
  3.   12Cooper, William: "Peace & Love, Inc. - Information Society | Songs, Reviews, Credits | AllMusic". AllMusic.
  4. (ang. Baud) – miara określająca prędkość przesyłania zmian medium transmisyjnego (nazwanych symbolami) z wykorzystaniem cyfrowej modulacji sygnału.
  5. "Original message: 300 8-N-1". The Official Information Society (InSoc) site.
  6. "Comments: 300 8-N-1". The Official Information Society (InSoc) site.

Lista utworów

Tytuł / WykonawcaCzas
5:00
4:53
3:30
4:23
4:49
4:23
4:28
3:51
4:38
5:17
4:15
4:00
2:59

Wydania

RokTytuł / Format / KrajWytwórnia / Katalog #
Information Society - Peace And Love, Inc.1992
CD, Stany Zjednoczone
Reprise Records, Tommy Boy
9 45092-2
Information Society - Peace and Love, Inc.1992
Kaseta, Stany Zjednoczone
Tommy Boy
9 45092-4

Opinie

Jest to o wiele ciekawsza pozycja od poprzedniego wydawnictwa Information Society. Kawałki rzeczywiście wpadają w ucho. Na wcześniejszym albumie trochę za bardzo wydziwiali, co spowodowało drastyczny spadek zainteresowania tą formacją. Muzycznie płyta prezentuje niejako początki techno, ale wciąż dominującym elementem jest melodyczny synth-pop.